Witajcie, kochani!
Nikt co prawda nie napisał komentarza pod poprzednim postem, ale mam wielką ochotę napisać nowy rozdział. Mam nadzieję, że są jeszcze osoby, które zaglądają na tego bloga. Chciałabym, by takie osoby jak SeJi590, Maja, Wika33, Madzia, Agnieszka czy Jagoda znów się tutaj zjawiły. Bez Was jest mi smutno i brakuje mi motywacji. Wracajcie :(
Cóż, czas zacząć!
Obudziła się nie do końca wiedząc co jest prawdą, a co nie. Czy na pewno widziała Amona? Czy Jason jest cały? Zaraz, czy oni w ogóle są żywi?
-To był sen, Ann - dobiegł ją głos Jasona.
Popatrzyła w stronę, z której go usłyszała. Był tuż obok, ich ręce były oddalone o milimetry. Jego jasne włosy były rozczochrane i na końcówkach odrobinkę zwęglone. Oczy - z jednej strony roześmiane na jej widok, a z drugiej jakby nieco przygnębione. Tak właśnie wyglądał chłopak, za którego dałaby się pokroić.
- Tobie też się to śniło? Jak to możliwe?
Blondyn podrapał się w głowę i na chwilę zamilkł. Nie przeszkadzała mu. Wiedziała, że poważnie się nad czymś zastanawia.
-Nie wiem - odpowiedział.
-Naprawdę jesteś w stanie powiedzieć tylko tyle po tak długim zastanawianiu się? - dała mu delikatnego kuksańca w bok.
Roześmiał się, a na jego twarzy pojawiły się małe dołeczki. Uwielbiała go za to.
-Jak myślisz, gdzie wtedy byliśmy? No wiesz, we śnie...- zapytał całkiem poważnie.
Już chciała mu odpowiedzieć, gdy usłyszeli potężny ryk dobiegający z pobliskiego lasu. Dopiero teraz zdali sobie sprawę, że są w tym samym miejscu, gdzie spotkali ostatnio potwora. Jej dłoń automatycznie złapała rękę Jasona. Ścisnął ją, by dodać jej otuchy.
Powoli zaczęli przesuwać się w tamtym kierunku. Byli gotowi do walki. Annabeth wyciągnęła swój niewielki i poręczny sztylet. Odgarnęli listki nieznanego im gatunku krzaka, o nietypowym morskim kolorze.
Ich oczom ukazał się zapierający dech w piersiach widok. Ogromne wierzby pochylały swe skronie ku niewzruszonej tafli oczka wodnego. Woda otoczona była ogromnymi kwiatami, których kielichy osiągały wielkość ok. 50 cm. Na pierwszy rzut oka zdawałoby się, że to jedyne zagospodarowane miejsce na ogromnej, pustej płaszczyźnie. Jednakże 20 kroków od "centrum" znajdowała się długa i szeroka fosa wypełniona dziwnym, świecącym, jasnofioletowym płynem. Nie pałali chęcią do kąpieli w tym przeraźliwie cuchnącym roztworze, lecz nie mogli pozbyć się ciekawości zbadania jej z bliska. Po nachyleniu się nad substancją do oczu napłynęły im łzy. Ale nie takie zwyczajne, ludzkie, lecz zielone i gęste. Było to bardzo bolesne. Nie dość, że zdawało im się, że są kompletnie niewidomi, to jeszcze ta smaropodobna ciecz w kontakcie ze skórą okropnie piekła.
-Skacz!- krzyknął Jason.
Chwilę zajęło przetworzenie tej informacji przez jej mózg, ale chłopak przyszedł jej z pomocą i biorąc ją "na barana" i przeskoczył nad oparami trującej fosy.
- Dziękuję - wykrztusiła z siebie Ann.
Wtedy rozległo się głośne "klik". Blondyn podniósł stopę, a pod nią ujrzał niewielki złoty przycisk.
-Niedobrze...- nie skończyła, przez donośny dźwięk czyjegoś ryku (znowu).
A wtedy zza horyzontu wyłoniła się piekielna bestia, zbliżająca się do nich w zaskakująco szybkim tempie.
Mam nadzieję, że się Wam spodobało. Jest krótki, ale myślę, że nie najgorszy. Piszcie swoje opinie w komentarzach!
Otóż JA mówię, że to dobre, i długo czekałam na następnego posta. Myślałam że nie żyjesz.
OdpowiedzUsuńJA
Cześć "Ja" !
UsuńBardzo mi miło, że tak uważasz.
Jednakże, coś muszę robić nie tak, bo nikt już nie chce tego bloga czytać :(
Ale miło mi, że napisałaś/eś.
Witam,
OdpowiedzUsuńPoświęciłem trochę czasu na przeczytanie tego. Piszesz całkiem poprawnie i ciekawie. Mam tylko trochę zastrzeżeń czysto technicznych. Wiem, że czcionka taka ozdobna wygląda ładnie ale na dłuższą metę źle się ją czyta, strasznie męczy wzrok i myślę to najbardziej odstrasza potencjalnych czytaczy. Zmień ją na jakąś bardziej czytelną . Przywykłem do czytania typowo książkowych tekstów tj. drukowanych, więc nie wiem jak z modą internetową, ale pisząc jakieś liczby używaj słownych zamienników,< dwadzieścia> bo "20" wybija z rytmu. Nawiasy też są niepotrzebne w opowiadaniach. Na razie tyle. Widzę, że to jakieś romansowe jest, nie przepadam za takim tematem, ale trudno powiedzieć po takim małym fragmencie co i jak więc poczekam co będzie dalej.
Pozdrawiam
Adam Nibybyłowski
Dziękuję Ci za taką długą recenzję!
UsuńNie, romansowe to to nie będzie. To był tylko taki wątek.
Na pewno postaram się zmienić czcionkę na bardziej czytelną.
A co do tych liczb, to wiem. Teraz już tak raczej nie piszę (choć czasem mi się to zdarza), ale część tego opowiadania była pisana w zeszłym roku.
Następne fragmenty będą już czysto fantastyczne i tylko momentami przewijać się będzie wątek Annabeth + Jason.
Na razie to prawie wgl nic nie było związanego z ich misją, ale jestem w trakcie pisania następnego rozdziału i dojdzie więcej postaci, żeby było ciekawiej oraz nareszcie zaczną robić coś w stronę wypełnienia ich zadania :)
Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za komentarz, bo naprawdę wiele to dla mnie znaczy.
~Nina
Hej ;)
OdpowiedzUsuńMiło znowu czytać twoje przepiękne blogi, nigdy nie czytałam ciekawszych wszystko idzie dokładnie sobie wyobrazić, a to kocham <3
Pozdrawiam wika33 :)
Dziękuję ci :)
UsuńTo naprawdę jest takie cudowne, że mnie wspierasz i że tak ci się podobają moje posty!
Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna i sprawia, że mój dzień staje się lepszy.