czwartek, 2 stycznia 2014

14. Polowanie na cienie.

Hej!
Dzisiaj będzie bez dłuższego wstępu :D
Miłego czytania!
~Nina
 Cała zlana potem opadła na ziemię. 
Łowczyni.
Nie mogła wyrzucić tego słowa z głowy. Uniemożliwiało jej swobodny oddech i chwilowo zabrało władzę nad własnym organizmem. Czuła się jak w pułapce, z której w żaden sposób nie można się wydostać. Nie bała się jej. Była przerażona natłokiem myśli "co by było gdyby".
 Umysł podsuwał jej najczarniejsze scenariusze pełne śmierci i mroku. Jej stan nie był zwyczajny.
Była częściowo opętana i walczyła z tym, co przed chwilą widziała. Nie mogła unieść powiek. Nie wiedziała, czy Jason jeszcze żyje. Dlatego jedynym czynnikiem jaki wyzwolił ją z tego stanu, była myśl o rodzinie i o tym, że nie może jej zawieść.
 Niczym wyrwana z koszmaru gwałtownie otworzyła oczy. Nad nią pochylała się Ray, która przykładała jej do czoła zimny okład.
-Wszystko w porządku? - spytała.
 Nie wyglądała zbyt dobrze. Potargane włosy, cienie pod oczami, zmartwiony wyraz twarzy... To do niej nie pasowało. Rudowłosa dziewczyna podała jej swoją rękę i pomogła podnieść się do pozycji siedzącej. Oparła głowę Annabeth o pień drzewa i delikatnym, uspokajającym ruchem pogłaskała ją po głowie. Wydawało się to odrobinę śmieszne, ale zadziałało. Ann odprężyła się i poczuła bezpiecznie. 
-Dlaczego to dla mnie robisz?- spytała słabym głosem.
- Może za tobą nie przepadam, ale nie zostawia się kompana w potrzebie - kącik ust Ray delikatnie podniósł się do góry.
-Uważaj, bo zaraz się do mnie uśmiechniesz- obie dziewczyny wybuchnęły głośnym śmiechem.
- Chyba nie jesteś aż tak zła, jak mi się wydawało.
- Pozory mylą - nagle jej twarz spoważniała - Gdzie jest Jason?
-Urządził sobie małe polowanie na cienie.
-Na cienie? Czy ja o czymś nie wiem?
 Ray chwilę się nad czymś zastanawiała. Była wpatrzona w światło księżyca. Annabeth zastanawiała się jak długo była nieprzytomna czy cokolwiek się z nią wtedy działo, skoro teraz jest środek nocy. Rudowłosa wzdychnęła i zaczęła opowiadać:
-Po wypowiedzeniu wyrazu "Łowczyni" nagle upadłaś na ziemię. Wokół ciebie latały dziwne, czarno-fioletowe cienie, oplatały cię niczym łańcuchy. Twoje oczy stały się całe białe i... Świeciły. W pewnym momencie to ustało i cienie po prostu uciekły. Jason poprosił mnie, żebym się tobą zajęła i sam wyruszył na poszukiwanie tych małych, mrocznych demonów. Ustaliliśmy, że na razie się stąd nie ruszymy. Potrzebujesz wypoczynku -na potwierdzenie tego blondynka ziewnęła.
- Chyba masz rację. Która jest godzina?- spytała.
-Około pierwszej. Odpocznij, ja będę trzymała wartę. Jakby coś się działo, obudzę cię- Ray podniosła się i przykryła Annabeth kocem.- Śpij dobrze.
 Na te słowa dziewczyna wtuliła się w ciepły koc i zasnęła.
Mam nadzieję, że się podobało!
Trochę krótkie, ale chciałam to ładnie zakończyć, więc postanowiłam, że nie dopiszę więcej xD
Cześć :)

2 komentarze:

  1. naprawdę świetnie piszesz . i te opisy .... cudo *----* a sama zapraszam na moją początkującą stronkę XD http://percy-and-annabeth-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awwww <3
      Dziękuję ci!
      Z przyjemnością zajrzę na twojego bloga :)

      Usuń