Hejoł!
Macie następny rozdział. Nie wiem czy będzie długi, bo jestem u mojej przyjaciółki na noclegu. Enjoy:D
Byli już oddaleni od siebie o centymetr. Gdy nagle zza drzew wyskoczyły zakapturzone postacie na wilkach.
- No super. Tylko tego nam brakowało!- wykrzyknął Jason.
- Kojarzysz tych gości?
-Tak jakby... Mroczni jeźdźcy. Nie mamy szans. Oni są nieumarli. Coś w stylu zombie- powiedział.
- No to super. Odwróć ich uwagę, a mi daj minutę.
-Ok...- oddaliła się w przeciwną stronę mamrocząc coś do siebie.
Jason został sam. Jego mózg myślał na najwyższych obrotach.
"Już czas"- usłyszał w swoich myślach.
- No dobra. Siema straszaki! - wszystkie upiorne postacie zwróciły głowy w jego stronę.- Emmm... Jak wasze czaszki?
Jeden z nich zdjął kaptur z głowy i Jason zobaczył.... nicość.
- Aha. Czyli nie macie czaszek. To może... Jak tam z waszymi kapturami?Wiecie, bo są naprawdę stylowe. A wygodne?- kilku z nich zaczęło wyraźne się puszyć. Gładzili swoje kaptury z wyraźną dumą. Jason wiedział, że musi wykorzystać tę okazję. Niezauważenie potarł swój znak na dłoni. I usłyszał donośny skrzek.
Popatrzył w górę. Nad nim szybował ogromny, majestatyczny, śnieżny gryf. Lądując mrugnął do niego swoim wielkim, zielonym okiem. Kiedy jego łapy dotknęły ziemi, podszedł do chłopaka i delikatnie trącił go w rękę, jakby chciał powiedzieć: "Cześć. Wzywałeś mnie?". Jason wpatrywał się w niego z rozdziawioną buzią.
- W jaki sposób ja o tobie nie wiedziałem?!- powiedział z nutką irytacji. Stworzenie przewróciło wymownie oczami.- Niech no zgadnę... Długa historia.
Gryf pokiwał głową i wskazał łapą na jeźdźców. Nadal byli oszołomieni, ale Jason wiedział, że to nie potrwa długo. Kiwnął mu, na znak by rozpoczął atak. Nie wiele myśląc, porwał z ziemi jakiś patyk i zaczął dźgać nim mrocznych jeźdźców. Dziwił się, że pomimo tego, że nie mieli zbytnio ciał, to i tak ich to bolało. W końcu wybili razem z Huraganem (bo tak nazwał gryfa) wszystkie nieprzyjazne postacie.
Nagle obok niego zmaterializowała się Annabeth. Obok jej nogi dyszał Amon.
- Hej. Widzę, że trochę mnie ominęło - powiedziała.
-Och, Annabeth. Pewnie zaraz się spytasz jak ja to zrobiłem? Otóż... Nie wiem. Po prostu instynktownie potarłem dłoń i przyleciał. Nazywa się Huragan.
-Znasz go od kilku minut i dałeś mu już imię? Wow- poklepała Huragana po dziobie. - A co do tamtego co...
-Nie, Ann - przerwał jej.- Nie mamy czasu. Musimy koniecznie się stąd wynosić.
Annabeth wyglądała na trochę rozczarowaną, ale potaknęła.
- To prawda. Czy one... znaczy potwory. Czy one nas czują? - spytała.
- Nie wiem. Jestem w tym wszystkim zagubiony tak samo jak ty - Ann nadal wyglądała słabo. Poklepał ją po ramieniu. - Hej, wszystko będzie dobrze. Dopóki będziemy działać wspólnie, nic nam nie grozi. A tak wgl, to czemu nie zaczęłaś strzelać do nich z łuku?
-Ech... Sama nie wiem. Miałam przeczucie, że to by im nic nie zrobiło- westchnęła.
- Wiesz, ja ich zadźgałem patykiem - zauważył.
-Ale to miejsce... Jest tak jakby magiczne. Ja to czuję. Możliwe, że zwyczajny patyk stąd, jest mocniejszy niż mój łuk. Gdybyś go zaostrzył, to mógłby ci posłużyć za broń.
-Ale to patyk...
- Człowieku! A myślałam, że to ja nie mam w ogóle wyobraźni. Możesz z niego zrobić co tylko chcesz. Laskę szamana, włócznię... Cokolwiek.
- Złościsz się, bo nam się nie udało? Ci mroczni jeźdźcy zepsuli nam cały dzień. Rozumiem, że możesz mieć o to żal..
-Nie- przerwała mu.- To znaczy... Jest mi przykro, ale tu chodzi o to wszystko. Czemu los nie mógł wybrać sobie inne worki treningowe?
-Tak ma być. Niestety, ale tego już nie zmienisz. Może pisane nam jest zginąć, a może zwyciężyć. Cokolwiek ma się zdarzyć, tylko my mamy szanse uratować królestwo, a może nawet świat. W Kaleodorze dowiemy się wszystkiego. A teraz odprowadzę cię do domu, bo chyba na dziś masz już za dużo wrażeń.
Nie jest długi, ale jest :D Nie miałam zbytnio weny, a wiedziałam, że byłoby nie fair gdybym nie opublikowała tego posta. Więc... Cieszcie się i radujcie xD
Bai!
I to przesłanie:
OdpowiedzUsuńMoże pisane nam jest zginąć, a może zwyciężyć. Cokolwiek ma się zdarzyć, tylko my mamy szanse uratować królestwo, a może nawet świat.
Jakie poetyczne xD
Jagoda, wierna czytelniczka :)
Heh :D
OdpowiedzUsuń