Hejka!
Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Nie było mnie aż za długo. Ale chociaż doczekałam się 2 komentarzy ze strony osób, których nie znam. Tak Jagodo i Madziu. Mówię o was. I gdyby nie wy, możliwe, że chciałoby mi się dalej pisać. Ale teraz czuję się zobowiązana. Nadal mam zepsuty komputer, więc nie mogę obiecać, że posty będą dodawane regularnie. Ale się postaram! Nie przedłużając, zapraszam do czytania :D
"O boże. On... Znaczy się Jason, był taki uroczy! To miłe, że mnie pocieszył i nie wyśmiał mnie. Ale coś przede mną ukrywa. Na pewno nie to co się stało z nami w jego śnie. Wiem, że to było coś...Eh, jakby to ująć... romantycznego. Jeszcze tego by brakowało! Zaraz. Czy ja właśnie o nim myślę?! Co się ze mną stało!"
Usiadła na snopku siana. Amon jak zwykle położył się przy jej wysokich, skórzanych kozakach. Nagle zdała sobie sprawę, że wilk z dziwnym spokojem znosi to, co inni ludzie robią środowisku. On, w pewnym sensie, był panem natury. I teraz przytulał się do jej kozaków, które w środku wyłożone były wilczym futrem.
"Może nie zdaje sobie z tego sprawy?"-pomyślała pełna nadziei, że rzeczywiście tak jest.
Słońca nie było już widać. Niebo powoli zaczęło otulać się ciemną kołdrą. Annabeth chciała zostać, ale wiedziała, że już na nich pora. Niedługo rozpocznie się ostatni dzień spędzony tutaj, w jej miasteczku. Nigdy nie była do niego zbytnio przywiązana, ale mimo wszystko to jej dom. Miała Jasona. I tylko to ją powstrzymywało od olania tych wszystkich snów i misji. Pierwszy raz coś takiego poczuła. Czuła, że na kimś jej zależy. A tą osobą z pewnością był Jason. Pomimo tego, że z rodzicami spędziła wiele lat swojego życia, a jego znała od zaledwie godziny, bardziej martwiłaby się o niego niż o nich.
"To dziwne, wiem. I całkiem nienormalne. Ale co mam poradzić na to, że coś do niego czuję?"
-Amonie?- spytała.
"Tak, pani?"
- A jeśli tu już nigdy nie wrócimy? Co się z tym pięknym miejscem stanie?
"Nie dopuszczam do siebie tej myśli, pani. Przydałby ci się sen. Jesteś zmęczona."
- Już nigdy więcej nie zasnę! Nie mam zamiaru mieć więcej proroczych snów! Chyba, że śniłby mi się Jason... Nie słyszałeś tego. Nic nie pamiętasz...
"Pani, jestem dyskretny. Jason nie dowie się o tym. Będziesz pierwszą osobą, która mu o tym powie."
Kiedy to powiedział, zdała sobie sprawę, jakie głupstwo palnęła.No bo przecież, on może kontaktować się tylko i wyłącznie z nią. Chyba, że ktoś czytałby jej w myślach. Ale nie była pewna, czy i wtedy mógłby usłyszeć głos Amona. Bez słowa podniosła się i ruszyła do domu. Wilk cicho truchtał obok niej.
Położyła się na swoim posłaniu i zasnęła. Ku jej zdziwieniu nic jej się nie śniło. Tylko wielka czarna plama. Obudziły ją czule muskające jej policzki promyki słońca. Amon leżał wtulony do jej piersi cicho sapiąc. Albo jej się zdawało albo jej futrzany przyjaciel się uśmiechał. O ile oczywiście wilki mogą się uśmiechać. Cicho powiedziała do niego "Dziękuję ci. Za dyskrecję, za twoje absolutne oddanie i za... po prostu wszystko".
"Nie ma sprawy, szefowo."
Kompletnie ją zaskoczył. Była pewna, że śpi. Ale to ją najmniej zaskoczyło. Jak tylko przetarła oczy przed sobą zobaczyła ten sam śnieżnobiały uśmiech, co wczoraj na twarzy Jasona.
-Jason? Ale jak to? Co jest? O co biega? Co, gdzie, jak, kiedy?
- Spokojnie, piękna dziewczyno, która zaraz mnie zdzieli po łbie, że do niej przyszedłem - znów się uśmiechnął. Nie była w stanie się na niego gniewać.- Strasznie ci przeszkadzam?
Niepewnie przeniosła się z pozycji leżącej do pozycji siedzącej.
-Ale... Czy coś się stało? No bo wiesz... Pierwszy raz jakiś młody chłopak ze zbytnio szczerym uśmiechem, który mówi zaspanej dziewczynie, że jest piękna, co jest kompletnym absurdem, włamuje się do mojego domu...
- Och, madame. Przepraszam za to nieporozumienie. Ze mną wszystko w porządku. Oprócz tego, że ześwirowałem na punkcie takiej jednej dziewczyny - ukłonił się przed Annabeth.
Czuła, że się absolutnie rumieni.
"Czy on właśnie nie wyznał mi tego co do mnie czuje? O matko jedyna! przecież to takie cudowne. Ale nie mogę się dać ponieść emocjom."- myślała przez dłuższą chwilę.
-Zejdź na ziemię, Ann. Wiesz jak trudno było cię znaleźć?
- Czekaj. Co ty tu właściwie robisz?- oprzytomniała.
- Pomyślałem, że skoro to nasz ostatni wolny dzień, to... No wiesz. Wyjdziemy gdzieś razem. Odstawiłbym cię do domu o 18:30 i zdążyłabyś się spokojnie spakować.
- Hm... Zaraz. Czy ty mnie właśnie zaprosiłeś na randkę?- była zaszokowana.
- Tak jakby. Tyle, że jesteś moją przyjaciółką, nie? Chyba, że...
-Och. Jeśli się zgodzę to przestaniesz bredzić?- przerwała mu. Nie przyswajała wiadomości, że może mógłby jej zaproponować bycie jego dziewczyną. Dopiero co się poznali. Wiedziała, że coś ją z nim łączy, ale nawet nie wiedziała co dokładniej znaczy słowo "miłość".
-Oczywiście, że tak.
-To daj mi się przyszykować! Rozejrzyj się czy coś tam. A ja pójdę się umyć.
- Wszystko co zechcesz, madame - znów się ukłonił.
-Ech. Pewnie nawet gdybym ci powiedziała, żebyś nie nazywał mnie per "madame", to i tak byś nie przestał?- powiedziała lekko znudzona.
-Oczywiście, że nie przestanę, księżniczko lasu.
-KSIĘŻNICZKO LASU?! Czyś ty powariował?
-Lepiej już idź, Ann. Złość piękności szkodzi.
-Jakby mi jeszcze mogło coś zaszkodzić- mruknęła pod nosem.
-Słyszałem!
-Wypchaj się. Mogę się wreszcie umyć i przebrać?
-To rzecz oczywista, madame - dała mu kuksańca.
Z uśmiechem w oczach oddaliła się od niego, zabierając wszystkie potrzebne rzeczy.
"Tego, to ja się nie spodziewałam. Może go lepiej poznam?"
Hahahahaahhahahhaha! Jestem zła. Przerwałam akurat w takim momencie! Ale miałam z tym postem problem. Wykasowało mi się wszystko co napisałam. Strasznie się wystraszyłam, ale na szczęście zauważyłam, że jest taka opcja jak "cofnij" i "powtórz" . Inaczej to bym pewnie nie wytrzymała i rozwaliła monitor :D Mam nadzieję, że się podoba. Jakby co: pewnie przez prawie całą powieść będzie się rozwijał wątek Annabeth + Jason, więc jeśli ktoś ma coś przeciwko miłości, to jego problem. Oczywiście byłoby za pięknie i nie martwcie się, po udanym dniu (jak to ja), będę okrutna i ześlę na nich plagę gigantycznych i obślizgłych ślimaków ( nie, nie zrobię akurat TEGO. Ale coś tam na pewno będzie :P)
To bai!
Hahaha. Annabeth + Jason = obślizgłe ślimaki na pierwszej randce! ;)
OdpowiedzUsuńNie przestawaj pisać! Bo nie dowiem się co będzie dalej z miłościa Ann i Jasona! :(
Jagoda
Jeeej! Nareszcie ktoś kto uznaje, że to dobrze, że oni są od razu w sobie zakochani. Bo moja koleżanka robi o to fochy :P
UsuńDzięki i pozdrowionka
~Nina
Nie robię fochów! Kate mówiła, że też jej się to nie podoba, że się tak zakochali a przy tobie mówiła innaczej. Chyba wiesz czemu. Ja nie lubię kłamać.
UsuńChciałaś komenta to proszę.
Doigrałaś się.
Sądzę, że plaga oślizgłych ślimaków, raczej nie pasuje. Tak wiem, to po prosu ma być jakiś potwór. Pewnie akurat ich napadnie kiedy będą się całowali albo kiedy Jason będzie chciał Annabeth wyznać, że ma jakieś moce, czy coś. ( wiesz o co chodzi) Wgl Amon jako ten Srebrny wilk jest dość orginalny, ale nie wiem czemu zawsze wyobrażam go sobie jako lisa śnieżnego. Takiego jak masz w RoM-ie. Liczę, że dodasz Jasonowi jakieś nadprzyrodzone moce. :) Poza tym co myślisz o tym żeby Ann np. dowiedziała się w śnie, że jest była sierotą, albo, że ma jakieś moce czy coś. Fajny pomysł z tą randką. Ale troszeczkę wnerwia mnie ( tak samo jak Ann) że on do niej mówi madame. To takie... eee. no dziwne. ( drapie sie po szyi) Co by tu jeszcze napisać. Nie odpisuje na twoje rozdziały bo przecież wiesz, że je czytam. Fajnie będzie jak przyjdziesz do mnie w piątek. ;) Pogadamy o blogach. :D Wgl. Może zróbmy tak, że ja dam lika do twojego bloga na moim blogu i ty też, co? Wiesz poza tym ja już nie wiem czy to średniowiecze czy rzeczywistość? ,, Odstawię cie o 18.00'' ? Przecież oni wtedy nie znali godzin. Chyba ,o zachodzie słońca''
Wiesz JA nie chciałm się czepiać twojej powieści ale skoro domagasz się komenta to proszę. ;)
Nie chodziło o ten rozdział. Jak ci to wszystko tak przeszkadza to nie czytaj mojego bloga. I to nie jest wcale średniowiecze. To jest coś co nazywa się "czasem nieokreślonym"... Ech. Nie powiedziałam, żę tak mi strasznie zależy na twoim komencie. Chodziło mi raczej o to, że nie mam komenta pod 3 rozdziałem, co mnie trochę zdziwiło. Ale jak tak to nwm. Wiesz co? Nie podoba mi się to, że za wszelką cenę chcesz zmienić moją powieść. Innym to się podoba. Nie chcę cię obrażać, ale to moja powieść. I możesz mówić co chcesz, ale fabuły nie zmienię, bo tobie się to nie podoba. Sorki. Nie domagałam się wcale komenta. Gdyby to była tylko krytyka. Na każdym innym blogu czepiają się, że ktoś robi błędy ortograficzne, a ty mi robisz wykłady, z których wynika, że kompletnie nie podoba ci się mój blog. Nie chcę się kłócić, ale to trochę nie było przyjemne.
Usuń